here is a report from the concert in Krakow
Mariusz Wiatrak | 2009-06-15Muchas gracias, Mr Tito
Najpierw z umiarem, potem eksplozja szalonej zabawy. Blisko 40 osób na scenie podskakujących razem z zespołem? Tak, jeśli to koncert amerykańskiej grupy Tito & Tarantula.
W filmie “Od zmierzchu do świtu” jest taka scena: dwaj bracia kryminaliści uciekają przed prawem ze Stanów Zjednoczonych, rozprawiają się z armią wampirów w przydrożnym barze w Meksyku, a na końcu celują z pistoletów w przygrywający rock’n'rolla krwawej jatce zespół. Ten pokazuje braciom Gecko środkowy palec i eksploduje.To mogłaby być scena z piątkowego koncertu w krakowskiej Rotundzie. Grupa charyzmatycznego wokalisty Tito Larrivy przyjechała do Polski na cztery koncerty po wydaniu krążka “Back into the Darkness”. Zespół, który debiutował w słynących z udanych ścieżek dźwiękowych filmach Roberta Rodrigueza i Quentina Tarantino, zaczął grać muzykę, którą zachodni krytycy określili mianem bluesrockowego “studium na temat robali i aniołów śmierci”. W imponujących rozmiarów europejską trasę (przeszło 40 koncertów w ciągu trzech miesięcy) muzycy ruszyli z takimi kawałkami, jak “Dust and Ashes” czy “Machete” i paroma klasykami “Strange Face of Love” czy “Angry Cockroaches”. Chwilami Tito & Tarantula brzmieli, jakby ktoś ich muzykę żywcem wyciągnął z mrocznych spaghetti westernów, płyt ZZ Top, Cream i Led Zeppelin razem wziętych, nie obyło się też bez cytatów: przy przerobionym przez Tito i spółkę “La Cucaracha” na hardrockową modłę i “La Bamba” z punkowym wykopem publiczność szalała.
Ale udział tej ostatniej był znacznie większy. Pięknym momentem występu było, kiedy Larriva zaczął zapraszać na scenę zebranych w Rotundzie fanów - przy “After Dark” z pierwszej płyty na scenie bawiło się kilkadziesiąt osób. Rozedrgany i uśmiechnięty tłum wyśpiewał z kwartetem Larrivy piosenkę, do której Salma Hayek w “Od zmierzchu do świtu” wykonała swój słynny wężowy taniec.
Mocne granie i zabawa filmowo-muzycznymi kliszami bez artystycznych uniesień? Pewnie. Ale z taką dawką pozytywnej energii i bezpretensjonalności, że chciałoby się tylko powtórzyć za liderem grupy: - Muchas gracias, Mr Tito.
Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków
Foto: Tomasz Wiech
google english says
Muchas gracias, Mr Tito
First, in moderation, then a rampant explosion of fun. Close to 40 people on stage podskakujących with the team? Yes, if the U.S. concert of Tito & Tarantula.
In the movie “From dusk to dawn” is the scene: two brothers criminals flee from the law of the United States rozprawiają the army wampirów in przydrożnym bar in Mexico, and finally by keeping the guns in przygrywający bloody rock’n'roll jatce team. This shows the Gecko brothers middle finger, and explodes.
This could be the scene of the Friday concert in Krakow’s rotunda. Group charismatic singer Tito came to Polish Larrivy four concerts on the CD release “Back into the Darkness.” This team, which debuted in słynących successful soundtracks of films Robert Rodriguez and Quentin Tarantino, he began to play music, which Western critics have described as bluesrockowego “study on robali and the angels of death”.
The impressive size of a European tour (40 concerts in more than three months), the musicians went to such songs as “Dust and Ashes” and “Machete” and a few classics “Strange Face of Love” and “Angry Cockroaches”. Tito & Tarantula at times reads as if someone pulled out their music alive with dark spaghetti western, CDs ZZ Top, Cream and Led Zeppelin together, was also without the quotes: in przerobionym by Tito and the company “La Cucaracha” to pray and hardrockową “La Bamba” from the punk audience shalal excavation.
But the latter share is much higher. Performance was a beautiful moment when he began to invite Larriva on stage the fans gathered in the rotunda - with the “After Dark” from the first plate on the stage were being entertained the dozens of people. Rozedrgany smiled and crowd wyśpiewał the quartet Larrivy song, which Salma Hayek in “From dusk to dawn is executing his famous snake dance.
Strong playing and playing music-film with no artistic exultations kliszami? Sure. But with such a dose of positive energy and bezpretensjonalności that wish only to repeat as the leader of the group: - Muchas Gracias, Mr. Tito.
Source: Gazeta Wyborcza Krakow



last comments